Nie dodano jeszcze komentarzy.
Marząc o trawniku przy domu, wyobrażamy sobie znaną z katalogów ogrodniczych gładką, przypominającą dywan soczyście zieloną powierzchnię. Jeżeli chcemy
cieszyć się równie pięknym, musimy na jego pielęgnację systematycznie poświęcać wiele czasu i pracy.
Czynnością, od której najbardziej zależy kondycja trawnika, jest podlewanie.
Nie wolno go zaniedbać, zwłaszcza jeśli darń jest młoda. Jeżeli będziemy dostarczać trawom odpowiedniej ilości wody i nie dopuścimy nawet do okresowego przesychania podłoża, będą się krzewić, a źdźbła równomiernie przyrastać. Trzeba podlewać systematycznie, najlepiej rozproszonym strumieniem, rano lub o zmierzchu, tak długo, aż ziemia nasyci się do głębokości około 15 cm.
Co jednak robić, gdy pozostawiony bez opieki trawnik zmarnieje, bo właśnie nadeszła susza? Nie nawadniajmy go gwałtownie, nie starajmy się natychmiast uzupełniać braku wody. Zróbmy to w kilku dawkach, najlepiej rozproszonym strumieniem, tak by nie spływała po powierzchni, ale miała szansę wsiąknąć w głąb podłoża. Do podlewania trawnika służą zraszacze (rotacyjne, wahadłowe i pulsacyjne) połączone wężem z ujęciem wody. Ustawia się je w wybranym miejscu i po jakimś czasie przenosi dalej. Obejmują swym zasięgiem powierzchnię od pełnego koła po różne jego wycinki (zakres można regulować). Zależnie od rodzaju zraszacza podlewana powierzchnia wynosi od 8 do około 500 m2.
Rozwiązaniem ułatwiającym pielęgnację ogrodu jest założenie podziemnej instalacji nawadniającej złożonej ze zraszaczy i doprowadzających wodę przewodów. Zraszacze mogą być stałe (tworzą stały strumień wody) lub poruszające się, oba typy zaś wynurzalne lub niewynurzalne. Nawadnianie uruchamia się ręcznie, ale dla bardziej wymagających użytkowników firmy oferują systemy automatyczne.
Jeżeli instalację nawadniającą wyposażymy w komputer (nazywany też sterownikiem lub programatorem) czuwający nad włączaniem i wyłączaniem kolejnych linii podlewających oraz długością podlewania, uwolnimy się od konieczności osobistego nadzoru. A gdy dodatkowo zamontujemy czujniki deszczu i wilgotności, unikniemy sytuacji, że rośliny otrzymują zbyt wiele wody, bo pomimo deszczu lub po nim w wyznaczonycm na podlewanie czasie włącza się istalacja.
Bez tego nie ma ładnej murawy. Pierwsze koszenie nowego trawnika trzeba przeprowadzić, gdy źdźbła osiągną wysokość 8-10 cm. Skracamy je jedynie o 1-1,5 cm. Kolejne dwa-trzy razy postepujemy podobnie, a potem kosimy darń coraz niżej, aż osiągnie planowaną wysokość. Starsze trawniki kosi się zawyczaj raz w tygodniu na wysokość 3-6 cm (dywanowe niżej, rekreacyjne wyżej), ale gdy panują upały, lepiej kosić rzadziej i pozostawiać źdźbła nie krótsze ni 6-8 cm. Zbyt nisko przycięte liście atwiej wysychają i trawnik trzeba częściej podlewać.
Kosiarkę należy wybierać w zależności od jego powierzchni. Do utrzymania małego trawnika wystarczy bębnowa kosiarka ręczna. Do większej powierzchni wybierzmy kosiarkę elektryczną (ograniczy nas długość przewodu elektrycznego) lub spalinową. W ofercie firm są też kosiarki samojezdne wyposażone w akumulator lub baterie słoneczne, które od świtu do zmierzchu poruszają się ruchem chaotycznym po terenie trawnika, ścinając milimetrowe fragmenty źdźbeł (nie trzeba ich grabić).
Przeczytaj też: Aaa... idealną kosiarkę kupię!
Na kilku poziomach
Zamiast banalnej skarpy łączącej taras z ogrodem utworzono szerokie trawiaste stopnie. Dzięki klinkierowemu obrzeżu, po którym mogą przejeżdżać koła kosiarki, ich koszenie nie sprawia trudności. Trawa na wzniesieniu szybciej przesycha, jest też częściej deptana (trasa dom – ogród), więc musi być systematycznie pielęgnowana, przede wszystkim regularnie podlewana i nawożona
W fale
Na większych działkach lepiej niż płaska powierzchnia darni wygląda trawnik założony na terenie uformowanym w lekkie wzniesienia. Plastyczny, pofałdowany, łamie monotonię, poza tym ładnie rysują się na nim światłocienie. Wzniesienia powinny mieć łagodne spadki, bo wyglądają wtedy naturalnie i łatwo na nie wjechać kosiarką
W kratkę
Trawnik wypełnia przestrzeń działki. Wciska się nawet między płyty nawierzchni utwardzającej plac wokół kominka i tworzy efektowną kratkę. Dzięki temu nie ma
wyraźnej granicy między placem wypoczynkowym a resztą ogrodu. Powstaje wrażenie, że murawa jest wszędzie. Szczeliny między płytami powinny być wypełnione
żyzną ziemią (lub żyzną ziemią wymieszaną pół na pół z piaskiem), a trawa, która tam rośnie, musi być odporna na deptanie
W geometryczne wzory
Działkę przecinają linie z granitowych kostek – krzyżują się, łączą, wyznaczają kwatery. Część z nich obsiano trawą, część wysypano żwirem, a pozostałe obsadzono karłowymi berberysami i tawułami o barwnych liściach. W efekcie powstała interesująca mozaika barw, dzięki której ogród tuż po założeniu
sprawia wrażenie w pełni urządzonego. Granitowe obrzeża wokół darni mają tę zaletę, że nie pozwalają trawie przerastać na rabaty
Rośliny przez cały sezon wegetacyjny czerpią z podłoża składniki odżywcze, więc żeby dorze rosły, glebę trzeba wzbogacać nawozami. Nowy tranik po raz pierwszy zasilamy wczesną jesienią nawozem jesiennym do trawników. W kolejnych sezonach wiosna, gdy ziemia obeschnie, rozsypujemy nawóz wieloskładnikowy i w drugiej połowie lata zabieg powtarzamy. Pod koniec sezonu wegetacjnego możemy też zastosować nawóz fosforowo-potasowy przeznaczony do jesiennego nawożenia trawników. Zawarte w nim makro- i mikroelementy zwiększają odporność roślin na choroby i pozwalają na lepsze przygotowanie murawy do okresu zimowego, a także wpływają na jej ładny wygląd do późnej jesieni. Pamiętajmy, że nawozy jesienne i zimowe mają specjalnie opracowany skład i nie wolno zamiast nich stosować tych preparatów, które pozostały po zasilaniu wiosennym i letnim.
Dobrym nawozem jest też dojrzały, przesiany przez siatkę kompost. Rozkłada się go na powierzchni trawnika wiosną lub jesienią warstwą 1-2-centymetrową.
Nawozy powinny być rozsiewane równomiernie (najlepiej podzielić przewidzianą ilość na dwie części i rozsiać je, najpierw poruszając się w poprzek, a następnie wzdłuż trawnika). Dzięki temu trawy będą rosły równomiernie, a nie kępami, murawa zaś będzie jednolicie zielona. Wygodnie jest też rozprowadzić nawóz po trawniku siewnikiem.
Po nawożeniu darń należy podlać.
Jest to zabieg zapobiegający tworzeniu się filcu (warstwy zbitych pędów, rozłogów i obumarłych fragmentów roślin), który utrudnia dostęp powietrza do korzeni, zatrzymuje wodę i sprzyja rozwojowi chorób grzybowych. Najlepiej przeprowadzić go jesienią. Po wygrabieniu trawnika ostrymi grabiami darń trzeba naciąć wertykulatorem lub nakłuć aeratorem. Następnie można rozsypać i rozgrabić piasek, który wypełni powstałe szczeliny czy otwory i rozluźni strukturę gleby.
Przeczytaj też: Aeracja trawnika
To praca żmudna i niemająca końca. Wprawdzie rośliny jednoroczne zazwyczaj nie wytrzymują częstego koszenia i z czasem giną, ale wieloletnie (szczególnie
ekspansywne, jak mniszek, czyli mlecz, babka, jaskier rozłogowy, koniczyna, krwawnik, stokrotka) uparcie wyrastają na trawniku. Jeżeli zależy nam na gładkiej zielonej murawie, wiosną musimy systematycznie czyścić trawnik z roślin innych niż trawy. Najlepiej usuwa się je specjalną wąską łopatką, którą podważa się korzenie. Ostatecznie można skorzystać z chemicznych środków chwastobójczych, ale trzeba pamiętać, że nie są obojętne dla środowiska. Podczas ich stosowania
trzeba zachowywać szczególną ostrożność i postępować zgodnie z zaleceniami podanymi na opakowaniu. Możemy jednak zrezygnować z tego rodzaju pielęgnacji i pozwolić zakwitnąć stokrotkom, koniczynie, mniszkowi, przetacznikowi – na zielonym tle wyglądają bardzo wdzięcznie.
Nie dodano jeszcze komentarzy.